poniedziałek, 11 grudnia 2017

Monastyr świętego Nauma - Macedonia







Nadszedł ostatni dzień pobytu w Ochrydzie...  Tego dnia mieliśmy jeszcze w planach krótki rejs łódkami do źródeł Czarnego Drimu oraz  zobaczenie jednego z najpiękniejszych miejsc nad jeziorem, klasztoru świętego Nauma znajdującego się w pobliżu granicy macedońsko-albańskiej... Prowadzi do niego bardzo malownicza, jednak  dosyć  kręta  i  wąska droga.. Na pokonanie  30 km należy przeznaczyć około czterdzieści minut... Po kilku przejechanych  kilometrach  na niebie zaczęły pojawiać się czarne chmury,  zwiastujące opady deszczu... Zatrzymaliśmy się na parkingu... Strugi deszczu nieprzerwanie zalewały samochodowe szyby... Musieliśmy przeczekać oberwanie chmury... Po przekroczeniu bramy, zaskoczyła nas  pustka  na całym terenie przyklasztornym ... Nigdzie żywej duszy... Ulewny deszcz przegonił wszystkich turystów... Grube krople deszczu jedynie  od czasu do czasu uderzały w parasole... Niestety, w taki czas rejs łódkami był niemożliwy... Ruszamy na zwiedzanie klasztoru świętego Nauma...







Pragnę chociaż troszeczkę przybliżyć postać Nauma... Nahum imię biblijne, z hebrajskiego znaczy - to ten, który przynosi ukojenie...  Przypuszczam, że nie każdy zna tego świętego... Kim był Naum? pochodził z bardzo bogatej, pobożnej rodziny... Ze względu na miłość do chrześcijaństwa porzucił wszystko by stać się mnichem... Naum  był średniowiecznym, słowiańskim   uczonym, pisarzem, nauczycielem, uzdrowicielem i wychowawcą Macedończyków... Żył w latach 830 - 910... Był najmłodszym uczniem św. Cyryla i Metodego... Wraz z nimi brał udział w misji morawskiej i rozpowszechniali chrześcijaństwo na tych terenach a kiedy zostali wypędzeni z Moraw, Naum zostaje apostołem w Bułgarii... Umiera w klasztorze i tutaj też zostaje  pochowany...








Monastyr świętego Nauma zbudowany jest na południowym brzegu Jeziora Ochrydzkiego, tuż przy granicy z Albanią...  Najpiękniejszą częścią kompleksu jest zbudowany na skale  kościół z kamienia i cegły... Otoczony piękną przyrodą, położony w pobliżu masywu górskiego Galichica...  Monastyr  jest częściowo  świadkiem średniowiecza, promienieje pięknem, historią i tradycją... Pierwszy klasztor  pod wezwaniem Świętych Apostołów Michała i Gabriela  wzniósł święty Naum już w 905 roku...  Pięć lat później umiera i tutaj zostaje  pochowany... Miejsce stało się ośrodkiem pielgrzymkowym gdyż już za życia święty słynął z uzdrawiania ciężko chorych... W czasach tureckich  cerkiew została zniszczona... Na starych  fundamentach  w XVI wieku wzniesiono obecną cerkiew... Zbudowana jest w typowym stylu bizantyjskim... Bryła świątyni wzniesiona wokół czterech filarów, dźwigających centralną kopułę...  Na tych kolumnach mogłam zobaczyć fragmenty tekstów z X wieku zapisane cyrylicą i głagolicą... Przy głównym wejściu znajduje się (narteks) kryty przedsionek... Wewnątrz jest  centralna (środkowa) absyda a po jej bokach mniejsze komory... Złocone mozaiki pokrywają sklepienie i partie ścian... Z prawej strony wyrasta wieloboczna przybudówka kryjąca grobowiec fundatora klasztoru... Zaś sama elewacja cerkwi jest skromna, zbudowana z surowej cegły i kamienia, kładzionych częściowo na przemian...








Ciekawe,  jednak dosyć ciemne wnętrze  cerkwi jest pokryte dosyć mocno podniszczonymi  ale wyraźnymi freskami na czarnym tle...  Większość scen przedstawia życie i dokonane cuda  świętego Nauma... Ciekawym elementem cerkwi jest piękny ikonostas z rzeźbionego, pozłacanego drewna, z motywem winorośli wykonany w 1711 roku...  Większość ikon pochodzi również z tego czasu... Na prawo znajduje się kaplica świętego Nauma, to kaplica grobowa... Na ścianach freski ukazujące cuda świętego... Jest to bardzo skromna komora z niskim grobowcem przykrytym czerwonym suknem... Podobno człowiek bez grzechu, kładąc głowę na grobowcu  usłyszy bicie serca Nauma... Kto dotknie ręką kamienia nad grobowcem,  ma to  oczywiście przynieść  mu szczęście...







Na  terenie monastyru dumnie spacerują pawie... Są  symbolem chrześcijaństwa, symbolem Zmartwychwstania, Wieczności Kościoła, Chrystusa, Jeruzalem... Wierzono, że ciało pawia nie rozkłada się po śmierci i jest symbolem nieśmiertelności... Paw jest symbolem Macedonii i znajduje się na monetach tego kraju...








Czas spędzony w monastyrze przemija szybko... Gdy nie pada, aż nie chce się  opuszczać tego pięknego miejsca... Na niebie pojawia się słońce i cztery  tęcze... Przysiadam nad brzegiem jeziora i podziwiam krajobrazy... Niestety, znowu nadciągają czarne chmury... Czas wracać... Takich klasztorów jak monastyr Nauma w Macedonii jest wiele... Są pełne cennych zabytków, które mogą przyprawić o zawrót głowy, są tu piękne ikony, malowidła ścienne,  przedmioty kultowe... 


Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...





niedziela, 10 grudnia 2017

Jarmark adwentowy na Nikiszowcu







Boże Narodzenie jest jednym  z najpiękniejszych okresów w roku... W czasie adwentu ulice miast są ubrane w wysublimowane wielokolorowe światła... Wieczorem doświadczamy niezapomnianej  magii...   Z każdym rokiem w kolejnych miastach polskich pojawiają się jarmarki adwentowe...  Stają się już w naszym kraju tradycją... Każdego roku organizatorzy dodają coś nowego, aby zaskoczyć odwiedzających dodatkowymi atrakcjami... Rynki miast  w tym czasie robią się kolorowe, zatłoczone, rozśpiewane, pachnące... Wieczorami place przemieniają się krainy magii, czarów, w przepiękne, małe świąteczne wioski... Ze straganów wysypują się bożonarodzeniowe dekoracje, smakołyki, grzane wino...  Wieczorem radosna atmosfera udziela się każdemu odwiedzającemu jarmark adwentowy... To świetny czas na spacery z rodzinami, przyjaciółmi, na delektowanie się gorącą czekoladą, grzanym winem... Wczoraj pojechałam do Nikiszowca, dzielnicy Katowic by uczestniczyć w tej miłej imprezie...







Na jarmarkach adwentowych lubię poczuć tę wyjątkową atmosferę... Z przyjemnością spaceruję między różnorodnymi stoiskami z ozdobami świątecznymi, drewnianymi zabawkami, aniołami, szopkami, ceramiką, obrusami, bombkami, stroikami, piernikami,  przysmakami regionalnymi, grzanym winem... 

Nikiszowiec leży we wschodniej części Katowic... Nazwę swą osiedle zbudowane na początku XX wieku zawdzięcza szybowi kopalnianemu Nickischschacht  dziś Poniatowski, który otrzymał swoje miano na cześć barona  Nickisch von Rosenegk... Nikiszowiec odwiedziłam kilka razy ponieważ jest wyjątkowy... Lubię atmosferę tego starego górniczego osiedla... W 2006 roku Nikiszowiec został wpisany na Szlak Zabytków Techniki...

* Nikiszowiec - tam, gdzie czas się zatrzymał *






Przyjechałam wcześniej... Pogoda nie zachęcała do spaceru...  Nie było mrozu  ale panował ziąb, był porywisty wiatr, a zimno docierało pod ciepłe kurtki... Pogoda ohydna... Jarmark rozpoczynał się  o godzinie 11-tej... Spacerowałam wśród straganów i podziwiałam piękne, malowane bombki choinkowe, ręcznie haftowane obrusy na stół świąteczny... Widziałam wiele jarmarków adwentowych, jednak ten nie przyprawił mnie o zawrót głowy, nie poczułam świątecznego klimatu, bajecznej atmosfery... Być może jego aura zaczyna działać wieczorem gdy zapalają się kolorowe światła, zewsząd słychać muzykę, i od razu na sercu robi się weselej...  

Zmarznięci poszliśmy na pyszną, gorąca kawę do  Cafe Byfyj... To miejsce zawsze wywiera na mnie ogromne wrażenie... Nawiązuje  wystrojem do  starej  kuchni śląskiej...  Wypieki zawsze są świeżutkie, pachnące a co najważniejsze bardzo smaczne... Każdy wypiek to kulinarne arcydzieło... Lada jest pełna smakołyków... Tego dnia królowały bułeczki z marcepanem, lukrem i płatkami migdałów... Cudowne, rozpływające się w ustach...











Przypuszczam, że wieczorem  panował niepowtarzalny klimat, który każdego pozytywnie nastroi przed zbliżającymi się świętami...  Domyślam się, że świąteczna biesiada też rozkręciła się i trwała w najlepsze.. Niestety, my w tym czasie musieliśmy być już w domu... 







Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze...
Życzę miłego oczekiwania  na Święta Bożego Narodzenia...
Serdecznie wszystkich pozdrawiam...